Rzeczy, które widzimy [...] to te same rzeczy, które istnieją w nas. I nie ma żadnej innej rzeczywistości prócz tej, jaką mamy w sobie. Dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą, gdy pozna się już raz tamto, inne, nie ma się już wyboru i nie może iść drogą, którą obiera większość...
Największy błąd jaki można popełnić, to pozwolić niektórym ludziom zostać w naszym życiu o wiele dłużej niż na to zasługują...
Wydarzenia ostatnich tygodni pokazały mi, jak bardzo człowiek może się pomylić.
Myślimy, że kogoś znamy, wiemy czego możemy się spodziewać.
Niestety przychodzi taki moment, że rozczarowanie i zawód puka do naszych drzwi...
Człowiek potrafi pogodzić się ze wszystkim, jest w stanie zrozumieć naprawdę wiele, wręcz dziwnych, rzeczy.
Ja niestety nie zrozumiem i nie pogodzę się z tym, że ktoś kto znaczył dla mnie tak wiele, tak bardzo mnie upokorzył i to z dnia na dzień...
Lekcja jaką wyciągam z tego co się wydarzyło?
Nie pozwól, aby ktokolwiek dał Ci wszystko, bo kiedy Cię opuści, zostaniesz z niczym...
Żyję wśród tłumu ludzi a czuje się samotna, staram się być wierną ideom a ciągle jestem zdradzana, pragnę w coś mocno wierzyć lecz zaraz uparcie to gaśnie, nie chce dłużej się męczyć lecz coś mi nie daje spokoju, chcę dogonić swój cień lecz on przy mecie znika, chce pobyć chwile w ciszy, pragnę poznać swoje myśli ale one uciekają, nie wiem sama co robić a robię coś bez przerwy, nie wiem sama co czuć, a kocham bez opamiętania, a przecież pragnę jedynie przeżyć coś w swoim życiu,
Pod koniec dnia, wiara to zabawna rzecz. Pojawia się, kiedy tak naprawdę tego nie oczekujesz. To tak, jakbyś pewnego dnia odkrył, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek, cóż, może nie być zamkiem. I nie jest ważne "długo i szczęśliwie", ale "szczęśliwie" teraz. Raz na jakiś czas, człowiek cię zaskoczy, i raz na jakiś czas człowiek może nawet zaprzeć ci dech w piersiach....
Nie spodziewałam się, że ktoś podaruje mi radość... uśmiech....
Boję się jednak, że to marna próba zapomnienia a nie szczere zalążki szczęścia...
Pamiętacie, kiedy byliście małymi dziećmi i wierzyliście w bajki, marzyliście o tym, jakie będzie wasze życie? Biała sukienka, książę z bajki, który zaniesie was do zamku na wzgórzu. Leżeliście w nocy w łóżku, zamykaliście oczy i całkowicie, niezaprzeczalnie w to wierzyliście. Święty Mikołaj, Zębowa Wróżka, książę z bajki - byli na wyciągnięcie ręki. Ostatecznie dorastacie. Pewnego dnia otwieracie oczy, a bajki znikają. Większość ludzi zamienia je na rzeczy i ludzi, którym mogą ufać, ale rzecz w tym, że trudno całkowicie zrezygnować z bajek, bo prawie każdy nadal chowa w sobie iskierkę nadziei, że któregoś dnia otworzy oczy i to wszystko stanie się prawdą...
Nie potrafię myśleć o ciągłej wrogości pomiędzy ludźmi. Wierząc w teorię odrodzenia, żyję w nadziei, że jeśli nie w tym, to może w którymś z następnych żywotów będę zdolny do objęcia przyjacielskim uściskiem całej ludzkości.
Ja też kiedyś wierzyłam w miłość.. Teraz tylko muszę wierzyć - choć z tym juz różnie jest. Zapomnienie... tak, to pomaga, często to konieczność by nie zwariować. Czasem trzeba sie zająć czymkolwiek, choćby na parę godzin, byle do kolejnej nocy i kolejnego snu. Jak dobrze byłoby zapaść w sen zimowy i przespać miesiąc, rok... Lecz i zapomnienie ma swoją ograniczoną "moc", wspomnienia umieją się przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie i bez powodu. Z czasem, gdy powracają i powracają i powracają, tworzy się swoista mieszanko zapomnienia - wspomnień. Jak dzień i noc, lato i zima, przypływ i odpływ. I to tak trwa... Jedynie czas pomaga, troszkę leczy. I nikt i nic więcej. Przyjaciele są ale każdy z nich ma swoje sprawy... wysłuchają, ale zaraz muszą iść, wrócić do siebie. Mimo to w przyjaciół wierzę. Może też dlatego że nie nadużywam tego słowa i mało kto nim zostaje... Tak... Człowiek stworzony po to by k....ć (Dziwne słowo, takie proste i zwykłe z pozoru, a takie niezwykłe ...i jednak trochę wyświechtane. Może trochę nawet kłopotliwe? Unikam go.) Niektórzy uciekają od tego, bo mają jakieś złe wspomnienia albo złe przykłady z życia i otoczenia.. A potem to ich dopada zupełnie niespodziewanie, bezbronnych... Jeżeli jest to odzwajemnione uczucie, to musi być to coś najpiękniejszego na świecie... coś jeszcze pamiętam, ale to było takie nierealne...
Nie potrafisz żyć bez człowieka, który Cię lubi, dla którego jesteś wart wielu zachodów, który dzieli z Tobą radość i ból, w sercu którego masz zapewnione trwałe miejsce. Bez człowieka, któremu możesz zaufać; człowieka, który się o Ciebie troszczy, człowieka, u którego jesteś zawsze serdecznie witany...
Doszło bowiem do tego, że samotność i niezależność przestały być jego pragnieniem i celem, a stały się jego losem, na który został skazany, że czarodziejskie życzenie zostało spełnione i nie dało się już cofnąć, że nic już nie pomagało, gdy pełen tęsknoty i dobrej woli wyciągał ramiona i gotów był do zadzierzgnięcia jakiejś więzi i wspólnoty; zostawiono go teraz samego...
Kiedyś sądziłam, że siła charakteru polega na tym, żeby być coraz to twardszym, wyrobić w sobie zawiły system ochrony, który pomaga nam pogodzić się z prawdami życia i uczy, jak nie dręczyć się rzeczywistością. Ale wszystkie te metody kształtowania charakteru wylatują przez okno, kiedy odkryjesz, że nie ma już żadnych prawd, a przynajmniej ty żadnych nie dostrzegasz...
Serce od początku chciało działać na własną rękę. Wierzyło ze wszystkich sił, że rewelacyjnie poradzi sobie samo. Wtedy też tak było.
Rozum krzyczał: "Nie! Za dużo was dzieli, aż taka różnica wieku, aż tyle kilometrów! To nie ma szans na przetrwanie! Przecież ty wiesz o nim właściwie tylko tyle, co sam ci powiedział! Nie angażuj się, jeszcze masz szansę zawrócić! Posłuchaj mnie, chociaż ten jeden raz... Proszę..."
Uznałam, że serce jest mądrzejsze. Że bardziej zna życie, zna się na ludziach. A teraz chodzi za rozumem całe podeptane, poranione, złamane, krwawiące szlochając i łykając żal. Błaga, by zdradził, jak zapomnieć. Lecz on nieugięty, rozpamiętując chwilę odrzucenia, powtarza wciąż niewzruszonym głosem:
Chciałabym żebyś poczuł jak to jest. Kochać kogoś ponad wszystko i wszystkich, opiekować się nim, otaczać czułością, dzielić się wszystkimi pozytywnymi emocjami, a ten ktoś obdarowywał uśmiechem, komplementami, wspólnie spędzonymi godzinami kogoś innego. Chciałabym, żebyś poczuł jak bardzo bolą kłamstwa zadane przez ukochaną osobę, jak boli zdrada, obłuda i fałsz. Wtedy uświadomisz sobie co mi zrobiłeś. Tylko czy zrozumiesz tą lekcję?