Ja też kiedyś wierzyłam w miłość.. Teraz tylko muszę wierzyć - choć z tym juz różnie jest. Zapomnienie... tak, to pomaga, często to konieczność by nie zwariować. Czasem trzeba sie zająć czymkolwiek, choćby na parę godzin, byle do kolejnej nocy i kolejnego snu. Jak dobrze byłoby zapaść w sen zimowy i przespać miesiąc, rok... Lecz i zapomnienie ma swoją ograniczoną "moc", wspomnienia umieją się przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie i bez powodu. Z czasem, gdy powracają i powracają i powracają, tworzy się swoista mieszanko zapomnienia - wspomnień. Jak dzień i noc, lato i zima, przypływ i odpływ. I to tak trwa... Jedynie czas pomaga, troszkę leczy. I nikt i nic więcej. Przyjaciele są ale każdy z nich ma swoje sprawy... wysłuchają, ale zaraz muszą iść, wrócić do siebie. Mimo to w przyjaciół wierzę. Może też dlatego że nie nadużywam tego słowa i mało kto nim zostaje...
Tak... Człowiek stworzony po to by k....ć (Dziwne słowo, takie proste i zwykłe z pozoru, a takie niezwykłe ...i jednak trochę wyświechtane. Może trochę nawet kłopotliwe? Unikam go.) Niektórzy uciekają od tego, bo mają jakieś złe wspomnienia albo złe przykłady z życia i otoczenia.. A potem to ich dopada zupełnie niespodziewanie, bezbronnych... Jeżeli jest to odzwajemnione uczucie, to musi być to coś najpiękniejszego na świecie... coś jeszcze pamiętam, ale to było takie nierealne...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz